Dress code na co dzień, czyli dlaczego szafa zjada nasze ciuchy
Anna Szczerkowska
04-01-2010
Specjalistka ds. PR w agencji public relations
Każda kobieta, choć raz w życiu, odniosła wrażenie, że jej własna szafa połyka ciuchy, wypluwając je wtedy, kiedy już nie są potrzebne.
W mojej szafie jest potwór!!!
Wyobraźmy sobie taką sytuację: jest wczesny ranek (tak wczesny, ze ptaki jeszcze nie wstały, a miejskie formy życia właśnie zmieniają klub), za oknem raczej szaro, a przed Tobą stoi konieczność skomponowania odpowiedniego na uroczyste spotkanie stroju. Jak przez mgłę przypominasz sobie małą czarną, zawsze odpowiednią na takie okazje. Optymistycznie i odważnie wkładasz rękę do szafy (nogą przytrzymując drzwi, żeby niewybiegane ciuchy nie napadły na Ciebie w zemście za ich nienoszenie) i sięgasz tam, gdzie wiszą sukienki. To pierwszy szok – małej czarnej tam nie ma! Nie wpadając w panikę idziesz do drugiej szafy – w końcu mogłaś ją w jakimś szaleńczym amoku poskładać w kostkę, prawda? Nieprawda! Tam, jej tez nie ma. Panika czai się za rogiem – obszukujesz kosz do prania, okolice za i pod łóżkiem, łazienkę, to beznadziejne miejsce za pralką, które pożarło już po jednej skarpetce z niemal każdej pary…! Nie ma! Sytuacja zmusza Cię do założenia dżinsów i marynarki lub innego przeciętnego ubrania prawie-biznesowego oraz do krótkiej refleksji na temat czarnych dziur pochłaniających Twoje ciuchy.
Wracasz z pracy już pogodzona ze stratą małej czarnej, która, jak się okazuje, niewinnie wisi w szafie, udając ze zawsze tam była. Zaskoczona, podejrzewając wywiad obcych państw, zastanawiasz się, jak na przyszłość uniknąć takich sytuacji. Czy to możliwe?
Sekret
Dobra wiadomość: to jest możliwie. Moja siostra ma w szafie idealny porządek – jej bluzki, spódnice i sukienki doskonale wiedzą, gdzie ich miejsce. Nigdy nie giną i nigdy się nie gniotą. Raz wyprasowane pozostają takie aż do założenia! Zafascynowana tą mistyczną umiejętnością panowania nad ubraniami zadałam pewnego dnia pytanie o jej sekret. Poznałam go natychmiast, bez konieczności użycia przemocy. Tajemnica zawiera się w dwóch słowach: umiar i rozsądek. Nie brzmi ekscytująco, ale po wyjaśnieniu sposób wydaje się świetną zabawą, rozwijającą łamigłówką i prostą drogą do uzyskania satysfakcji.
Zatem: aby w pełni opanować rozszalałe ubrania trzeba trzymać się kilku zasad, które umieściłam w zbiorze pod kryptonimem „Czarownica i jej stara szafa” (pamiętaj, to sekret! Czyli jeśli już komuś powiesz, to koniecznie dodaj „tylko nie mów nikomu”):
1. Jeśli czegoś nie założyłaś przez ostatnie dwa lata to już nie założysz – usuń to!
2. Ubrania, w których źle się czujesz albo w których źle wyglądasz to złe ubrania, podburzające inne przeciwko tobie – usuń je!
3. Zniszczone buty to zniszczone buty – przez samą swoją obecność demotywują te niezniszczone – usuń je!
4. Owszem, moda wraca. Więc teraz wyjmij tą spódniczkę z ’83 i porównaj ją z tymi, które są w sklepach! Widzisz różnicę???
5. Gdy idziesz do sklepu po nowe maleństwo do Twojej szafy, skontaktuj się najpierw z ciuchami, które już posiadasz. Możesz pozwolić sobie na jeden (jeden!) nieprzemyślany zakup w roku!
6. W pewnych kolorach jest ci ładnie, a w innych nie. Sama wysnuj wniosek.
7. Z 12 przemyślanych elementów garderoby da się przygotować 36 kompletów ubrań na różne okazje. Naprawdę!
8. Ze wszystkich swoich ubrań nosisz maksymalnie 60%. Te pozostałe 40% to podstępne indywidua skłaniające wszystkie dobre ciuchy do strajków, ucieczek lub niszczenia się w stopniu uniemożliwiającym włożenie.
9. Jeśli dodatki uszkodziły się choćby w niewielkim stopniu to znaczy, że już Cię nie kochają – usuń je!
10. Umiar, rozsądek i planowanie to zasady nadrzędne. Dzięki wdrożeniu ich zapanujesz nad rozbrykaną dotąd sforą trzymaną w szafach, komodach, garderobach i bieliźniarkach!
Planując eksterminację
Zbliżają się wiosenne porządki. Nie wiem jak wy, ale ja zamierzam trzymać się tych zasad.
Krok 1 – zaprosić bliskie mi kobiety na domową imprezę połączoną z przeglądaniem szafy. Czego nie noszę lub w czym źle się czuję wyrzucam lub oddaje koleżankom!
Krok 2 – robię dokładny przegląd tej garstki wiernych ciuchów i wspólnie z nimi planuję nabycie nowych – takich, z którymi te stare się zaprzyjaźnią.
Krok 3 – trzymam się zasad!
Planowanie i umiar! I ten, no… rozsądek!
gość wortalu: xyz 2010-01-12 13:57
Odpowiedz Zgłoś moderatorowi
gość wortalu: Asia 2010-02-22 22:07
Odpowiedz Zgłoś moderatorowi
Dodaj komentarz
Osobiste wycieczki nie są dozwolone. Zapoznaj się proszę z naszą polityką komentarzy.