Na wojnie ze zdrowym rozsądkiem
Wojciech Szalkiewicz
08-02-2010
Pracownik naukowy Olsztyńskiej Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania
Od razu się przyznam – jestem
palaczem, dlatego z uwagą śledzę pracę naszych
wybrańców narodu w sprawie zaostrzenia przepisów ustawy antynikotynowej. Mając
zrozumienie dla szlachetnej skądinąd walki z tym nałogiem,
niestety nie mogę pojąć „filozofii” myślenia twórców nowelizacji tej ustawy
(jak i wielu innych też). Ten kolejny przykład działalności legislacyjnej
naszych parlamentarzystów przekonuje mnie
coraz bardziej, że w naszej polityce następuje
proces „odchodzenia” od zdrowego rozsądku z wiarą, że do ponownego spotkania z
nim nigdy już nie dojdzie.
Czytam informację, że: komisja zdrowia zaakceptowała przepisy nowej
ustawy antynikotynowej wprowadzającej całkowity zakaz palenia w restauracjach,
pubach, kawiarniach i dyskotekach. Zgodnie z tą propozycją nie mogłyby
powstawać w nich nawet zamknięte palarnie. (…) Całkowity zakaz zostanie
wprowadzony w szkołach, szpitalach i placówkach kultury. Dozwolone będzie
palenie w palarniach na terenie hoteli, schronisk, domów pomocy, domów
zakonnych i w szpitalach psychiatrycznych – i zastanawiam się: kto i jak będzie egzekwował to prawo?
Sejm w swej zbiorowej „mądrości”
może pójść dalej – przyjąć ustawę, że Polacy palić nie będą… i cóż z tego. Już
widzę te tłumy wrzucające z obrzydzeniem
kolejne paczki nie wypalonych papierosów, to zbiorowe zachłystywanie się
świeżym powietrzem. Ale ten sen trwa krótko.
Bo życie wygląda trochę inaczej niż chcieliby tego parlamentarzyści. Przecież całkowity
zakaz palenia obowiązuje już od dawna w
szkołach, szpitalach itp. – i co, nikt tam nie pali?
Jak mawiał jeden
z filozofów: złe prawo rodzi się ze
szlachetnych precedensów. I wygląda na to, że brniemy
w tę stronę. Widać to najlepiej po przyjętej niedawno „szlachetnej” ustawie
antyhazardowej. Jej realnym skutkiem może być
wprowadzenie w Polsce cenzury internetu. Inne przykłady można by mnożyć. Mój
ulubiony – to uchwalona kilka lat temu ustawa,
która nakazuje rejestrację
psów „groźnych” ras. Psy przestały gryźć? Ale kilku urzędników przewala kolejne
papiery za nasze podatki.
Jaki jest
mechanizm tego typu działań?
Niestety nasi parlamentarzyści
ulegają tzw. „owczemu pędowi”. Jeden rzuca
pomysł, reszta go chwyta i zaczyna się eskalacja: kto da więcej, kto pójdzie
dalej… Do tego dodawana jest „szlachetna” ideologia:
walki z patologiami naszego życia: hazardem,
paleniem itp. Pojawiają się argumenty, że cała
Europa tak robi. I tak nasz parlament, pod wpływem
chwili, uchwala głupie przepisy. Tylko nieliczni, co roztropniejsi, próbują przemycać
wśród nich „wyjątki od reguły”, jaką ma być zawsze całkowita prohibicja – w tym
przypadku wskazując miejsca do palenia.
Jednak konia z rzędem
temu, kto powie mi dlaczego palić ma być wolno
w szpitalach psychiatrycznych, a w innych nie. Mnisi nie powinni palić z zasady
– ale w domach zakonnych można będzie? Tak również tworzy się patologia systemu
prawnego, o czym przekonaliśmy się nie tak dawno. Słynne „lub czasopisma” miały
także być „wyjątkiem”, który miał znaleźć się w
jak najbardziej szlachetnej ustawie o radiofonii i telewizji.
Tak na marginesie mogę domniemywać,
że wspomniany zapis o „szpitalach psychiatrycznych” jest
„furtką” dla parlamentarzystów-palaczy. Przecież Sejm to jeden
wielki dom wariatów, a zdrowie psychiczne polityków od zawsze budzi
wątpliwości. Więc wystarczy zmienić tylko szyld i po kłopocie.
Co dalej? Hazard i papierosy mamy
już za sobą, zostaje więc już tylko sex i
gorzała. Z pewnością i tym zajmą się w swym szlachetnym zapale nasi
parlamentarzyści. No bo jak działa uchwalone przez nich prawo dotyczące
prostytucji widać najlepiej przez szyby samochodów na każdej ważniejszej drodze
w Polsce. A to, jakie skutki przyniosła prohibicja w USA w latach 20. i 30.
ubiegłego już wieku wprawdzie wiedzą chyba wszyscy, ale co nam tam Ameryka – my
wiemy lepiej.
I tak zaciągając się papieroskiem,
przy kielichu gorzały, grając w rozbieranego pokera w Internecie zastanawiam
się czy przypadkiem nie udać się do naszych
południowych sąsiadów. W Czechach, bez wizji oglądania świata przez kraty,
można chociaż sztachnąć się trawką – to je pikne!!!
Muszę jednak
przestrzec naszych posłów i przypomnieć, że zwykle przy uchwalaniu tego typu
przepisów, odbierających obywatelowi prawo o decydowania o swoim postępowaniu, pojawia
się efekt bumerangu. Ustawa najboleśniej godzi w jej
autorów. Donald Tusk już musi tłumaczyć się przed internautami z zapisów ustawy
antyhazardowej, która de facto wprowadza cenzurę stron internetowych. A dobrze wie,
że to potężna siła polityczna, mogąca zaważyć o wynikach każdych wyborów.
Autorom projektu
antynikotynowego przypomnę, że za chwilę rozpocznie się kampania wyborcza do
samorządów. Kandydaci będą chcieli powiesić swoje
plakaty w kawiarniach, pubach, dyskotekach itp. Będą musieli uzyskać na to
zgodę tych, którym ich partyjni koledzy z sejmu właśnie odbierają klientów,
psują biznes czy zwyczajnie pozbawiają pracy – życzę powodzenia w wyborach.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Osobiste wycieczki nie są dozwolone. Zapoznaj się proszę z naszą polityką komentarzy.